Sztuka hamowania

30-07-2010 | Autor: kristofer | Kategorie: Motoryzacja

Prezentując samochody sprzedawcy podkreślają osiągi auta, wyposażenie czy jego niezawodność. Użytkownicy dbają o silnik, wymieniają olej, akumulator, kontrolują zużycie paliwa, rzadziej opony, często zapominając o hamulcach.

Rzadko kiedy dochodzi do defektu tego podzespołu, konstruktorzy samochodów szczególnie starannie projektują układy hamulcowe. Defekt, nawet poważny, nie powinien uniemożliwić zatrzymania samochodu, niewesoło może być, jeśli uszkodzenie hamulców zdarzy się w chwili, gdy trzeba awaryjnie, czyli gwałtownie zatrzymać auto. O hamulcach nic wolno zapominać, w czasie okresowego przeglądu w serwisie warto poprosić o staranne skontrolowanie układu hamulcowego. W myśl zasady, że lepiej dmuchać na zimne, niż się poparzyć. W każdym dobrym warsztacie samochodowym, kontrola hamulców jest czynnością oczywistą przy każdej obsłudze serwisowej. Zlecając przegląd warto jednak uczulić mechaników na rzetelne sprawdzenie całego układu hamulcowego. Nie tylko chodzi o zużycie klocków i tarcz w każdym z kół, ale również zweryfikowanie tłoczków, szczelności układu, stanu płynu hamulcowego. Szczególnie w bardzo wysokich temperaturach płyn, który wchłonął zbyt wiele wody łatwo może się zagotować. Wówczas skuteczność hamowania gwałtownie maleje; w sytuacji awaryjnej lub w górach, w czasie zjazdów po krętych drogach możemy mieć poważny kłopot. W samochodach wyposażonych w układy ABS lub systemy wspomagania hamowania należy sprawdzić wszystkie czujniki i funkcjonowanie całej elektroniki. Oczywiście wszystkie czynności diagnostyczne i ewentualne usunięcie usterek powinny być wykonywane przez mechaników; samodzielne grzebanie w skomplikowanych układach hamulcowych współczesnych samochodów może skończyć się bardzo niedobrze. Lepiej powierzyć sprawę fachowcom.
Sprawny i niezawodny układ hamulcowy wcale nie gwarantuje skutecznego hamowania. Wiele zależy od całego układu jezdnego. Nadmiernie zużyte amortyzatory mogą wprowadzić zakłócenia do systemu ABS; w samochodach bez tego systemu koła mogą chwilami tracić kontakt z jezdną, hamowanie, to oczywiste, staje się znacznie mniej skuteczne. Podobnie mogą utrudniać wytracanie prędkości luzy w zawieszeniu. Ciśnienie w oponach, stan bieżnika i wyważone koła to kolejne elementy, których nie powinno się zaniedbywać.

Największy wpływ na skuteczność hamowania ma jednak kierowca. Jeśli jest zmęczony, niedobrze znosi upały, a samochód nie ma klimatyzacji, to reaguje zbyt późno na dynamicznie zmieniającą się sytuację drogową. W efekcie manewry mogą być opóźnione, gwałtowne i w najgorszym razie, nieskuteczne.
Obecnie produkowane samochody wyposażone są w coraz bardziej skomplikowane systemy wspomagające hamowanie, utrzymanie pożądanego kierunku jazdy czy niedopuszczanie do poślizgu kół. Wszystkie te „asystenty" pomagają bezpiecznie poruszać się po drogach w zmiennych warunkach drogowych, sprawiają jednak, że sztuka prowadzenia samochodu staje się według wielu zbędna. W przekonaniu, że system ABS został wymyślony po to, aby skracać drogę hamowania, niektórzy kierowcy zapominają o prawach fizyki. Nic nie zastąpi wyobraźni, umiejętności prowadzenia samochodu i zdrowego rozsądku. Wielokrotnie powtarzane doświadczenia wskazują że samochód z systemem ABS w niektórych sytuacjach, na suchych, a zwłaszcza nierównych nawierzchniach, zatrzyma się później niż auto w taki system niewyposażone. Na śliskich nawierzchniach ABS zawsze pozwala skuteczniej hamować. Istota działania tego systemu polega na tym, że w czasie mocnego lub gwałtownego hamowania kierowca ma możliwość zmiany kierunku jazdy, a samochód nie wpada w poślizg. Oczywiście wszystko ma swoje granice. Kolejne generacje działają coraz sprawniej, sprawiając wrażenie, że auto w każdych warunkach zachowa stabilność jazdy. Złudne poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza w drogich i bardzo bogato wyposażonych samochodach o wysokich osiągach, sprawia, że zbyt często kierowcy takich aut przekraczają granice zdrowego rozsądku i możliwości samochodu. Najczęściej kończy się na strachu, ale bywa, że nie tylko. Szczególnie jeśli obsługa serwisowa była niestaranna, wystarczy przecież, aby zawiódł jeden czujnik...